Czyli gdzie odbiliśmy bieżniki

TARCZA 2016

ŚLĄSKIE MANEWRY BYTOM 2016

WAPIENNIKI 2016

Retroměstečko 2015

Relacja w trakcie redagowania .

TARCZA 2015

 W dniach 9-12 lipca na poligonie w Winowie odbyła się piąta edycja Manewrów Państw Układu Warszawskiego pod kryptonimem TARCZA 2015. Przez cztery dni pojazdy grup rekonstrukcyjnych, stowarzyszeń i prywatnych kolekcjonerów rozjeżdżały poligonowe bezdroża. Zwieńczeniem Manewrów była inscenizacja przygotowana przez bratnią armię NRD,  z udziałem polskich, czechosłowackich i radzieckich jednostek. Był desant spadochroniarzy, atakujące czołgi, szturm piechoty połączonych armii i masa efektów pirotechnicznych… 33  11057301_934766946580801_8495936608557469189_n  33k                                                   Zgodnie z planem główna kolumna pojazdów ROTY wyruszyła w kierunku Opola w nocy ze środy na czwartek. Bez żadnych przeszkód i nieoczekiwanych usterek dotarliśmy wraz ze słońcem na nowe miejsce obozowania, czym zrujnowaliśmy misternie układany plan rozlokowania poszczególnych grup. Po przedstawieniu argumentów, teren przeznaczony na obozowisko dla grup został powiększony i zostaliśmy pełnoprawnymi uczestnikami Manewrów.

Wokół zgrupowań pojawiają się „słupy graniczne” zzzz  – świetny pomysł.                                 Niestety, bardzo kaloryczne śniadanie, zafundowane przez Prezesa, sprawiło, że czwartek był… senny.     W piątek wszystko wróciło do normy. Kamile topili ciężarówki w błocie, zrywali liny i łamali półosie. Standard. Wieczorem apel, wciągnięcie flag na maszty, oficjalne rozpoczęcie Manewrów, część artystyczna dla panów i pań, delikatne tańce, zajęcia w podgrupach. Sobota – upalna i bezwietrzna, przejażdżki, przygotowania do inscenizacji, wieczorem apel kończący, pokaz fajerwerków i zabawa taneczna do białego rana. Ostrożnie z oktanami – jutro wracamy. Leniwa niedziela, czas podsumowań przy śniadaniu. Pakujemy dobytek na ciężarówki. Skromy obiad (dziękujemy ci, VIFON) i ruszamy w drogę. Pogoda idealna, żadnych awarii, późnym wieczorem jesteśmy w Radomsku.

To była udana wyprawa. Przetestowaliśmy budowany do ostatniej chwili duży pawilon, „skrzynię muzyczną”, która umilała nam pobyt i kilka wariantów kulinarnych. Myślę że wszyscy są zadowoleni.

WAPNIAKI 2015

plakat_rota_20152-Kopiowanie-727x1024
Pierwsze rozmowy dotyczące organizacji „WAPNIAKÓW 2015” rozpoczęły się jeszcze na „WAPNIAKACH 2014”. Potem nastąpił sezon zlotowy, wakacyjny, nadeszła jesień, zima, potem wiosna – a WAPNIAKI w maju! Miejsce – jest, czas na dopracowanie szczegółów (kto za co odpowiedzialny, plakaty, zaproszenia, pozwolenia i t.d.).
W międzyczasie na działce pojawił się obiekt strategiczny – WuCet w kolorze jedynie słusznym, z oświetleniem LED i czymś do czytania dla długodystansowców.BenQ CorporationRuszyła produkcja pucharów, nie miały to być zwykłe puchary made in China, ale na pierwszy rzut oka miało być widać, że „made in ROTA”. Tłoki z silników spalinowych, to jest pomysł! Tłoków Ci u nas dostatek. Produkcja ruszyła w garażu Andrzeja. Podstawki (metodą jeszcze trzydzieści lat temu dostępną tylko dla armii radzieckiej) wykonał kolega Tomasza. Efekt zadziwił wszystkich.BenQ CorporationWapniaki czas zacząć. Namioty i zaplecze ROTY zajęły strategiczne miejsce już we środę. W czwartek przybywają pierwsi goście. Są Czesi, jest Opole, Częstochowa, Marian, T100, Najemnik, Berliner Mauer, Hubalczycy na koniach (Ci zawsze zaglądali do nas na chwilę, w tym roku byli przez cały czas trwania zlotu).
Konie mechaniczne i konie ułanów. Oj będzie się działo na przejeździe pod pomnik w Ewinie! Dzielni ułani nie przepuszczą okazji, aby porwać przypadkowo napotkaną pannę młodą i skraść całusa. Panna młoda i druhny zachwycone, pan młody – mniej. Cóż, „za mundurem panny …. „ Po złożeniu życzeń, spełnieniu toastów kolumna rusza dalej. Pod pomnikiem krótkie przypomnienie historii tego miejsca i oddanie hołdu poległym tu partyzantom.
Po powrocie zostały rozdane puchary i wręczone dyplomy w kategoriach: najliczniejsza grupa, uczestnik, który do przebycia miał największą ilość kilometrów oraz w konkursie strzeleckim.
Na zlocie dwukrotnie krojono tort i śpiewano „100 lat”. Bernard i Vlastik obchodzili urodziny.
Niedziela przywitała nas ciężkimi chmurami i deszczem opłukującym błoto pozostałe po wczorajszych przejażdżkach. Czyżby znowu sprawa z Górą nie została załatwiona? Na szczęście koło południa chmury odeszły, mgła się podniosła, namioty zaczęły schnąć, a humory wróciły. Nadszedł czas wyjazdów, pożegnań, podsumowań, rozliczeń. Z organizatorów uszło ciśnienie – wszystko poszło jak trzeba. Nawet złamana kostka Bogdana była perfekcyjnie zaplanowanym wypadkiem (wiemy, że operacja się udała, pacjent wraca do zdrowia). Ostatnie przejażdżki po torze, ostatnie uściski, uczestnicy kolejno odjeżdżają do domów. Do zobaczenia za rok.
W poniedziałek zwijamy swoje zabawki, czas wracać do rzeczywistości. W tym miejscu chciałbym w imieniu ROTY podziękować wszystkim naszym Gościom. Sprzątając teren, nie znaleźliśmy nawet papierka – wszystkie śmieci sprzątnięte do worków! DZIĘKUJEMY.

Wiosna Patriotów – Okręglica 2015

plakat

Impreza obyła się po raz pierwszy, zorganizowana bardzo sprawnie (tu chcemy pozdrowić Panią Ewę) na super terenie i mamy nadzieję, że wpisze się w kalendarz corocznych wydarzeń militarnych. Nawet pogoda była zamówiona i był piękny słoneczny dzionek.

Organizatorzy przygotowali dla nas pokazy swoich możliwości w postaci zainscenizowanego napadu na konwój oraz pokaz ratownictwa wysokościowego.

Prezentacje grup rekonstrukcji historycznej, strzelanie z broni współczesnej i dawnej, warsztaty szermiercze, pokazy pirotechniczne,  zabytkowe pojazdy wojskowe, broń, sprzęty militarne, tradycyjna kuchnia polowa. Na strzelnicy można było postrzelać z różnych egzemplarzy broni współczesnej i zabytkowej. Ciekawymi egzemplarzami były okazy już coraz rzadziej spotykane m. in. takie jak Mosin, Mauser, PPsz czy słynna „talerzówa” rkm DP.

Nasza pierwsza impreza wyjazdowa zaliczona i jak to bywa po sezonie zimowym nie odbyło się bez niespodzianek po drodze, na szczęście były to drobne awarie, które nasi mechanicy usuwają z zawiązanymi oczami. 🙂

Retroměstečko 2014

RM

TARCZA 2014

TARCZA 2014

 WAPNIAKI 2014

plakat_rota_2014,2W poprzednich latach WAPIENNIKI. W tym roku WAPNIAKI ale poza nazwą oraz inną forma zlotu nic się nie zmieniło.  Frekwencja dopisała i można powiedzieć, że uczestnicy doskonale się zintegrowali.  Powodów do tego było mnóstwo a jednym z pierwszych była już sławna konkurencja zręcznościowo-umysłowo-sportowo-strzelnicza. W trakcie jej trwania wyszły na jaw takie tajemnice wojskowe jak np. to, że T-34 jeździ na benzynę :P Niezrównanym strzelcem okazał się Żelazny, który wypunktował całą startującą pozostałą 14-kę zawodników. W międzyczasie mogliśmy podziwiać popisy jeździectwa naszych kolegów i ich koni, które nawiasem mówiąc są niesamowite i niczego się nie boją. Po takim wysiłku umysłowo-fizycznym wiadomo jest, że trzeba uzupełnić kalorie a te zostały uzupełnione iście po królewsku. Takiej grochówy jaką zrobił Najemnik jeszcze nikt z nas nie jadł. Mlaskanie było słychać w całym powiecie. Jako ciekawostkę dodam, że wcześniej urządził polową wędzarnię a groch przeszedł surową selekcję (przy tym program Selekcja to pikuś :) ) Po takiej uczcie mega energii trzeba było dać jej jakiś upust ( tak wiem o czym pomyśleliście :) ) a okazją do tego były koncerty naszych lokalnych grup. Szaleństwom pod sceną nie było widać końca. Niedziela powitała nas przygotowaniem do wyjazdu na paradę, która zakończyła się postojem na parkingu Starostwa Powiatowego, gdzie powitał nas p. Starosta. Widzowie tradycyjnie mogli sobie porobić zdjęcia w samochodach a także chwilę porozmawiać z właścicielami. Czas jednak mijał i musiała nadejść chwila pożegnań. Na koniec pozwolę sobie zacytować słowa Korby, którego pozdrawiam bo nie było okazji do pożegnania: „Zaje….. zlot bez dmuchańców!” Zabawy kupa a kto nie był ten d… :)

WROCŁAW REKON 2014

file

Na naszym koncie już drugi REKON czyli największa prezentacja grup historycznych w Polsce, która odbyła się 10-11 maja we Wrocławiu.  Ludzi przewinęło się mnóstwo ale to też zasługa drugiej imprezy, która także miała miejsce w Hali Stulecia ale była trochę z innej bajki. Mianowicie były to urodziny CD-Action, pisma komputerowego, które świętowało 18 urodziny. Ludziska też się poprzebierali w różne postacie ze świata gier i filmów co tłumaczy dziwnych kolesi na niektórych fotkach :  ) Miedzy innymi było też stoisko World of Tanks gdzie kilku rekonstruktorów sprawdzało swoje siły dosiadając wirtualnych czołgów.
No ale ja nie o tym tu mam pisać. Wracając do tematu, podziwiać można było różne formację wojskowe z różnistych okresów i epok, strzelnicę, stoisko naszej armii a także dioramę komendy milicji.
Można było się również obkupić w przeróżne gadżety militarne oraz książki jak najbardziej w temacie co też i ja uczyniłem nie mogąc oprzeć się „okazji” ;)  Muszę się jednak cofnąć troszkę i wspomnieć o drodze do Wrocławia. Niestety nie obyło się bez przygód i jakieś 10 km przed naszym celem w Zile 157 odmówiło posłuszeństwa łożysko i zblokowało się koło.  Te ostatnie metry dojechaliśmy bez jednego koła. Na miejscu jednak znalazła się pomoc i nowe łożysko. Naprawa stała się częścią naszej dioramy, po której Ził już w formie mógł wracać na wszystkich kołach.  Nasza diorama przedstawiała poza stanowiskiem przeciwlotniczym, naprawę UAZa w warunkach polowych a konkretnie wymianę skrzyni biegów i muszę nieskromnie przyznać, że była jedną z ładniejszych. No tak teraz powiecie, że nieźle tu słodzę :) ale naprawdę fajnie się prezentowała. Poza tym Ził 131 Kamila zdobył I nagrodę za najbardziej odrestaurowany pojazd historyczny z czego wszyscy się cieszymy i dziękujemy za docenienie fury. Wszystko przebiegało zgodnie z planem i po zakończeniu wystawy w pierwszym dniu udaliśmy się do noclegowni aby się odświeżyć przed czekającym na nas after party.
W niedzielę dotarliśmy z powrotem do Hali gdzie kolejnym fotkom z odwiedzającymi nie było końca :) Nasz szefo udzielił w międzyczasie wywiadu dla RECO TV, jednym z patronatów imprezy. Czas jednak szybko zleciał i tegoroczny REKON dobiegał końca. Do godziny 16.00 musieliśmy opuścić halę ale pożegnaniom nie było widać końca i wyjechaliśmy dopiero około 18.00. Powrót jednak też okazał się nieudany bo najpierw brakło prądów w Zile a później wydmuchało uszczelkę w UAZie Białego.  Mimo tych zdarzeń dotarliśmy w miarę szybko do domu. Po rozładunku równie szybko rozstaliśmy się myśląc tylko o ciepłym prysznicu i pójściu spać. Generalnie pierwszy nasz tegoroczny wyjazd zaliczony, sprzęty sprawdzone i co tu gadać, do zobaczenia za rok na następnym REKONIE.

CIHELNA – CZECHY 2013

plakat2013

OPOLE TARCZA 2013

th_tarcza_2013_orginalDo zlotu sezonu szykowaliśmy się od tygodnia- (pozałatwiane urlopy i takie tam).
Wszyscy nie mogliśmy się doczekać czwartku, który nareszcie nadszedł i o godzinie 9:00
cała kawalkada naszego sprzętu ( Ził 157, Ził 131,Jelcz Hydromil, 2 Gazy 69, 2 Uazy 469b,motocykl K750)
wyruszyła w stronę poligonu w Winowie koło Opola. Jak zwykle przy takiej masie sprzętu nie obyło się bez nieprzewidzianych postojów,
ale to nie przeszkodziło w dotarciu na miejsce ok godz. 16:00.
Po rozbiciu obozowiska poszliśmy się „pointegrować” z innymi uczestnikami, którzy już przyjechali ( niektórzy byli już od środy).
Ciężko pisać o zlocie po moim koledze Wacku z Grupy Śląsk, który wcześniej opisał chyba wszystko co można było napisać o tej imprezie na swojej stronie.
Oczywiście popieramy wszystkie plusy do których należały ( węzeł sanitarny, wspaniała inscenizacja manewrów, niesamowita atmosfera, wspaniały katering, oryginalny pomysł na książeczki rezerwistów itd). Jak dla nas jest to nadal wydarzenie sezonu na które czekamy cały rok –  już nie możemy się doczekać TARCZY 2014.
Hela ładuj już akumulatory w swoim rozruszniku serca bo za rok też będziemy.

JAWORZNO 2013

Na miejsce dojechaliśmy w piątek popołudniu – większość ekip już była.
Gospodarz Marian przyjął nas bardzo serdecznie. Wieczorkiem integracja w pięknych okolicznościach basenu hotelowego a rano w sobotę wyjazd na paradę. Po południu kosmiczna rekonstrukcja wysadzenia fotoradaru a wieczorem kolejna
integracja z nowo przybyłymi zlotowiczami. Opieka nad nami w czasie zlotu była na najwyższym poziomie czuliśmy się jak na dobrym weselu.
W niedzielę żal było odjeżdżać. Czekamy na powtórkę za rok.

BYTOM ŚLĄSKIE MANEWRY 2013

uid_3215af67fb58412fdab3aacff338d23c1369314228323_width_700_play_0_pos_3_gs_0

Niezapomniane wrażenia do końca życia.

RADOMSKO WAPIENNIKI 2013

plakat_rota_2013_na_strone

OPOLE TARCZA 2012

Był to najbardziej oczekiwany zlot tego sezonu. Postanowiliśmy wyjechać już w czwartek aby dobrze przygotować stanowisko.
Po dotarciu na miejsce okazało się, że nie byliśmy sami „nadgorliwcami” – ku naszemu zdziwieniu większość już była na miejscu co tylko mogło wróżyć dobrą zabawę. Ku naszej radości rozbiliśmy obozowisko na tym samym miejscu co w zeszłym roku więc nie było zbytnich ceregieli z ustawieniem sprzętu. Noc jak zwykle przebiegła na witaniu się z innymi ekipami.
Piątek rano szybkie zakupy śniadanie i po raz pierwszy herbata z samowaru.
Obiad przyrządził Tomek Gilowaty (pyszny żurek gotowany w kociołku na ognisku).
Wieczorem uroczysty apel z udziałem Czechów, Twierdzy Wrocław, Militarnych Wrocław, Berliner Mauer, Muzeum Sztygarka, ekip z Bytomia, Żor rozpoczął oficjalnie zlot. Zostały podniesione flagi państw byłego układu. Po odegraniu hymnów nastąpiła integracja, którą na pewno będziemy pamiętać lub nie… 🙂
W sobotę rozpoczęły się manewry „WOJSK UKŁADU WARSZAWSKIEGO”.
Dzięki determinacji organizatora, aby zachowane było odpowiednie umundurowanie, mogliśmy się przenieść w lata 70-te i 80-te, choć co prawda nie wszyscy się do tego stosowali.
Troszeczkę brakło wody w słynnej „kałuży” ale i tak udało się zatopić UAZ-a Kovalla. Jedną z atrakcji były skoki ze spadochronem co nas bardzo ucieszyło gdyż mogliśmy wypróbować ZU-2 do celów ruchomych 🙂 Podzieliliśmy się na „Czerwonych” i „Niebieskich”, długie oczekiwanie i jazda – natarcie. Trochę wymknęło się z pod kontroli ale i tak było fajnie.
Wieczorkiem nastąpiło oficjalne zakończenie zlotu i zabawa do rana, takie tam fanaberie dużych chłopców.
Niedzielny późny ranek orzeźwił nas trochę po manewrach. Powoli nastawał czas pakowania, gdzie oprócz normalnych rzeczy musieliśmy spakować na przyczepy dwa motocykle z koszami. Dojechaliśmy z nimi szczęśliwie, krótkie pożegnanie i powrót pod pierzynkę.
Za rok meldujemy się u Helli i czekamy na jeszcze większe atrakcje.

DĄBROWA GÓRNICZA 2012

Na zlotowisko dojechaliśmy tradycyjnie w piątek wieczorem.
Miejsce, w sąsiedztwie hipermarketu REAL na pierwszy rzut oka wydawało by się nie ciekawe.
Lecz nic bardziej mylnego, teren ogrodzony, nikt obcy się nie szwenda – cisza i spokój.
Po rozstawieniu obozowiska udaliśmy się przywitać z innymi uczestnikami zlotu, co trwało do późnych godzin nocnych.
Sobotni poranek powitał nas słoneczkiem, więc każdy ochoczo zaczął się szykować do pokazów dynamicznych sprzętu jak też do rekonstrukcji z udziałem wojsk CK jak i z czasów II wojny gdzie ROTA pokazała się w postaci… Kovalla biegającego z ruską flagą.
Jak sama nazwa zlotu mówi „PIKNIK MUZEALNY” nie obyło się też bez pokazów stanowisk z dioramami.
Na szczególną uwagę zasługuje diorama grupy BERLINERMAUER, którzy wystawili coś nowego a mianowicie fragment zburzonej kamienicy!
Był to nasz pierwszy piknik w Dąbrowie Górniczej i należy go uznać za bardzo udany – atmosfera wspaniała – na pewno wrócimy w przyszłym roku.

BYTOM ŚLĄSKIE MANEWRY 2012

W piątek 01.06.2012 wyruszyliśmy na pierwszy nasz zlot (wyjazdowy) w tym sezonie.
Umówieni byliśmy z dwoma Łukaszami z Bielska, że rozbijemy wspólne obozowisko.
Na nowe miejsce zlotowiska umiejscowione na terenie kopalni, dotarliśmy bez żadnego problemu.
Tak fajnie się złożyło że chłopaki dojechali do nas w tym samym czasie.
Ku naszemu zdziwieniu nie mogliśmy namierzyć biura zlotu, żadnego organizatora oraz osoby odpowiedzialnej za zlot.
Po około 40 minutach poszukiwań osób kompetentnych (bez rezultatu) – ktoś pokazał nam miejsce, gdzie mogliśmy się rozbić.
Po rozłożeniu 5 namiotów – (pawilonu krzeseł stołu), nagle pojawia się gość, który mówi że
„możecie się stąd zwijać bo to nie miejsce dla nas, tu będzie stał składany most” ( most który dopiero dojechał w niedzielę a i tak stanął w innym miejscu)
Po ogólnej irytacji i ostrej wymianie zdań pojawiła się pani z urzędu miasta i kulturalnie nam wyjaśniła o co w tym wszystkim chodziło. Zaczekaliśmy na Przema, który pokazał nam nową lokalizację.
Wieczór i noc upłynęły nam bardzo miło na integracji z innymi zlotowiczami.
Na drugi dzień okazało się że nikt nie ma, chociażby ramowego planu zlotu ponieważ trzeba było go sobie wydrukować w domu.
Jak na tego typu imprezę ( z wieloletnimi tradycjami) to liczba pojazdów w paradzie była zdumiewająco mała, bo ok. 20 szt.
W trakcie przejazdu wjechaliśmy m.in. na jednostkę wojskową, gdzie zrealizowaliśmy talony na obiad.
Po obiedzie nie wiadomo w jakim celu siedzieliśmy półtorej godziny na słonecznym placu apelowym, nikt do nas nie wyszedł  ani nic nie powiedział za pośrednictwem rozłożonego sprzętu nagłośnieniowego. We własnym zakresie zwiedziliśmy sobie jednostkę.
Następnie udaliśmy się na Kopiec Wyzwolenia, gdzie odbyła się inscenizacja walk drugowojennych (w końcu coś ciekawego). Niestety po powrocie na zlotowisko nic kompletnie się nie działo – jedynie Grupa Śląsk „orała swoją FLOTĄ” czołgowisko – gdyby nie oni to odwiedzający miejsce zlotu ludzie  umarli by z nudów.
Dopiero wieczorem organizatorzy zapewnili nam rozrywkę w postaci występu Kabaretu Makuli oraz wieczornej dyskoteki.
W ten sam wieczór poznaliśmy nową zlotowiczkę – Gosię, którą zaprosił Łukasz – bardzo się jej podobała atmosfera w naszym obozowisku.
W niedzielę pojawiły się nowe wystawy m.in. Bumar z czołgiem PT-91 Twardy, można było zobaczyć pojazdy bezzałogowe, pocelować sobie z Kałacha lub karabinów plot. Pojawił się wspomniany rozkładany most Daglezja i radar NUR 41.
Niestety nie mogliśmy zostać dłużej i po dość szybkim obejrzeniu tego co przyjechało, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Komal wpadł na super pomysł  i stanęliśmy w karczmie chyba Basieńka? Na niesamowity żurek. Siły wróciły i już nawijaliśmy powrotne kilosy do domu.

Dzięki temu że sami potrafimy bardzo dobrze zapełnić sobie wolny czas, bawiliśmy się świetnie i zlot możemy uznać (dla nas) za udany.

RADOMSKO WAPIENNIKI 2012

Przygotowań do zlotu nie było widać końca jednak nadszedł piątek i już rozluźnieni witaliśmy pierwszych uczestników. Wieczorny piątek minął nam wszystkim na pogaduchach przy ognisku. Trzymając się planu w sobotę o 9:00 zebraliśmy wszystkich kierowców i zrobiliśmy krótką odprawę dotyczącą zasad poruszania się w paradzie. Była to oczywiście formalność bo uczestnicy to stare wygi, którzy już na niejednym zlocie byli lub sami organizowali.

 Kolumna ustawiła się tak, że pierwsze jechały motocykle, następnie pojazdy lekkie i na końcu sprzęt najcięższy.

Zrobiliśmy rundę po mieście, czym wzbudziliśmy spore zainteresowanie i niestety ale w kroplach deszczu ustawiliśmy się na parkingu przed budynkiem Powiatu Radomszczańskiego gdzie powitał nas pan Starosta Robert Zakrzewski.

Pomimo tego iż padało pojawił się spory tłumek ludzi, którzy mogli porozmawiać o sprzęcie ze zlotowiczami, zrobić fotki czy nawet przymierzyć się za kierownicą.

 Po powrocie do bazy rozpoczęły się prezentacje sprzętu, gdzie dyrektor Muzeum Regionalnego w Radomsku pan Krzysztof Zygma opowiedział kilka słów o każdym z pojazdów, przejażdżki dla odwiedzających m. in. na pojazdach, którymi przyjechała Grupa Śląsk z Zabrza czyli URAL 375D, KRAZ, SKOT, MTLB.

Do dyspozycji był czołg T-34 z Muzełum Sztygarka w Dąbrowie Górniczej.

Ekipa z Płocka  zaprezentowała VW Iltis, z Częstochowy był Autounion, GAZ i DNIEPR, chłopaki z Wyśmierzyc pokazali się z Land Roverem Santana i amfibią Argo 8×8.

Bytom zaprezentował Tarpana HONKER.

Dało się słyszeć raz po raz wystrzały z MG 34 i oczywiście z „Lalki” czyli armaty PAK 36/37, obsługiwanej przez GRH KampfGruppe Skarżysko.

Został pokazany szpital polowy rozłożony przy samochodzie Mowag. Można było zrobić operację w warunkach polowych, którą przeprowadzał Olo z Bielska-Białej 🙂

 Byli z nami również krótkofalowcy z klubu SP7PRA, którzy nadawali relacje ze zlotu i potwierdzili nawiązanie połączenia certyfikatem.

 W niedzielę również odbyła się prezentacja, przejażdżki i główny punkt programu jakim był „Crash Tank”. Na placu boju ustawiły się URAL i KRAZ na przeciwko pięciu osobówkom. Wynik był z góry przesądzony, wygrały pojazdy ciężkie kierowane przez Grupę Śląsk.

Na czołgowisku pojawili się wszyscy wyżej wymienieni, którzy ponownie odpowiadali na pytania zwiedzających, robili fotki i pozwalali zajrzeć do środka swoich cacuszek. Niestety czas płynął nieubłaganie i musieliśmy powoli kończyć imprezę.

 Powoli żegnaliśmy uczestników. Zmęczeni ale zadowoleni powoli zaczęliśmy sprzątanie terenu.

 Dziękujemy wszystkim za przybycie czyli: Grupie „Śląsk” z Zabrza, Muzeum Sztygarka w Dąbrowie Górniczej, Oliemu i jego ekipie z Bielska-Białej, GRH KG ze Skarżyska, Stowarzyszeniu Miłośników Techniki Militarnej z Bytomia, Grupie Militarnej z Częstochowy, Łukaszowi, Tomaszowi i ekipie z Bielska-Białej, motocyklistom z Jakubowic i Przedborza, ekipom z Wyśmierzyc i Płocka, Helli i ekipie z Opola. Dziękujemy również za przybycie jednostkom pieszym.

OPOLE TARCZA 2011

  Tarcza 2011 to pierwszy zlot pojazdów militarnych byłego Układu Warszawskiego.
Zlot o niesamowitej atmosferze odbył się na poligonie w Opolu – Winowie, jak najbardziej stosownym miejscu.

 Piąteczek powitał nas niestety deszczem. Pietrucha jadąc na „Kaśce” ciągle usprawniał swój strój aby jak najmniej zmoknąć ale i tak nie wygrał. Za swoje trudy i znoje został uhonorowany medalem :).

 Na miejscu można było się sprawdzić na ok. 400 ha terenu, jak również popływać/przeprawić się przez ogromną „kałużę” Wszyscy mieli więc pole do popisu . Z pojazdów można było spotkać Gazy, Uazy, Stary 660, Urale, Krazy, Skoty, Brdmy i inne maszyny wojskowe. Niesamowity klimat stworzyli koledzy z grupy Berliner Mauer ze swoim fragmentem Muru Berlińskiego. Pieczętowali nam przepustki do lepszego świata:)

 Nie obyło się bez tank crash ale dodatkowym elementem, który wzbudził dreszczyk był atak piechoty na czołg. Został również przeprowadzony symulowany atak bomby A, gdzie następnie ruszyły pojazdy tyralierą co dało super efekt.

 Na koniec zlotu zostały rozdane pamiątkowe dyplomy oraz monety dla każdej z grup.

 Zlot był bardzo udany i czekamy na drugą edycję.

BIELSKO-BIAŁA OPERACJA POŁUDNIE 2011

 15 lipca 2011 – i kolejny raz daleka droga przed nami, bo do Bielska Białej. Ale takie odległości to dla nas pestka. Zabraliśmy wszystkie nasze pojazdy: GAZy , UAZy i motocykl  K750. Dla Pietruchy to najdłuższy jak do tej pory dystans – poradził sobie bez problemu. Na miejscu szybko rozbijamy obóz i idziemy do namiotu cateringowego szukać naszych znajomych. Tak jak myśleliśmy była tam większość z nich, m.in. Grupa Hansa, Grupa Śląsk, Łukasz i Piotrek, (których poznaliśmy w Bytomiu w 2010r.) W sobotę odbyła się jak zwykle potężna parada przez centrum miasta a popołudniu można było oglądać w akcji m.in. czołg Sherman M4  – amerykański czołg średni, stosowany w czasie II wojny światowej. Zlot był jak zwykle na wysokim poziomie.

BRUDZOWICE I Piknik Brudzowicki 2011

 11 czerwca 2011 – przyjeżdżamy do Brudzowic na piknik organizowany przez Stowarzyszenie Miłośników Techniki Militarnej. Mieliśmy cztery dni na naprawę samochodów – udało się. Na miejscu czeka na nas widok starego poniemieckiego bunkra technicznego, przy którym odbywa się impreza. Teren ten służył w czasie wojny Niemcom jako lotnisko. Na miejscu nawiązujemy nowe znajomości, m.in. z Ojcem, Niziną, Lechem. Organizatorzy zabierają wszystkich na wycieczkę terenową nad zalew w Przeczycach. Wieczorem grill i rozmowy w podgrupach do rana. W niedzielę jak zwykle żal odjeżdżać – no cóż, taka kolej rzeczy.

BYTOM Śląskie Manewry 2011

 4 czerwca  2011 – po wielu perypetiach udaje nam się dojechać do Bytomia dopiero w sobotę. Chrzest przeszły dwa nowe pojazdy w ROCIE, tj. nowy nabytek Pietruchy – jego K750 oraz GAZ 69AM komandorka Bizona. Ten zlot można nazwać testem po zimowej przerwie dla wszystkich naszych pojazdów ( w każdym pokazały się usterki). Motocykl Pietruchy miał problem z ładowaniem, komandorka Bizona problem z instalacją elektryczną i wałem napędowym, Gazik Berniego i Uaz Kovalla problemy z silnikami. Wyjazd pomimo wszystkich zaistniałych defektów uważamy za udany.

BIELSKO-BIAŁA OPERACJA POŁUDNIE 2010


Lipiec 2010 – po raz drugi wybraliśmy się na Operację Południe do Bielska Białej. Tym razem pogoda niedopisała – trzy dni padało. Po rozbiciu namiotu okazało się, że mamy darmową wodę w postaci strumyczka, który przez niego przepływał. Na czołgowisku odbywały się pokazy grup rekonstrukcyjnych, my także wzięliśmy udział w jednym z nich.

Do domów powróciliśmy przemoczeni i zziębnięci, ale zadowoleni – mamy nadzieję, że w przyszłym roku aura dopisze.

CHUDÓW Grupa Śląsk 2010

 Początek lipca 2010 – Kolejny raz jedziemy do naszych przyjaciół z Grupy Śląsk pod zamek Chudów. Tym razem w sobotę kolumna pojazdów przejechała pod muzeum PRLu. Ciekawie urządzony obiekt (dużo reliktów z minionej epoki – samochody, motory, pomniki, fotografie). Zlot należy zaliczyć do bardzo udanych.

BYTOM Śląskie Manewry 2010

 Dotarcie na teren zlotu obyło się bez przygód. Piękna słoneczna pogoda towarzyszyła nam w drodze. Po dotarciu i ulokowaniu się obejrzeliśmy park maszyn gdzie mogliśmy podziwiać m.in. T-55, GMC, następnie zwiedziliśmy sobie okolicę. Wieczorową porą przyszła kolej na gitarę Dzidka, która przyciągnęła do nas dwóch sąsiadów. I wten sposób poznaliśmy Łukasza i Piotrka. Po odśpiewaniu kilku standardów przyszedł czas na debiut w postaci naszego szlagieru „Tranzystorowe Radio Bambino”.  Na następny dzień przygotowane były pokazy dynamiczne z udziałem grup reko. Nasza ekipa również wzięła udział w inscenizacji co przysporzyło dużych wrażeń. Bogatsi o nowe doświadczenia udaliśmy się na piwko i jeszcze dłuuugo je relacjonowaliśmy przy akompaniamencie gitary Dzidka i Piotrka. Niedziela to czas… wyjazdu. Po pożegnaniu się z nowymi zapaleńcami i zapowiedzi o powrocie w przyszłym roku, udaliśmy się w drogę powrotną. Dodam, że na zlocie zostały rozdane pamiątkowe Karty Mobilizacyjne, którą widać poniżej.

BORNE SULINOWO Gąsienice i Podkowy 2009 oraz Wał Pomorski


Samotna wyprawa Kovalla.
Zaraz po zakupie UAZ-a Kovall postanowił go przetestować. Przetestować jadąc na dość dużą odległość bo aż 480 km w jedną stronę, nie mówiąc o wycieczkach do bunkrów sławnego Wału Pomorskiego, zabierając ze sobą jedynego pasażera – Idzia, oraz dołączonego później przyjaciela z Chodzieży, bunkrowca i nawigatora Dżofrego. Bunkry były m.in. dodatkowym bodźcem do tego aby tam pojechał. Przygoda obyła się bez przeszkód, auto poradziło sobie bez problemów i dowiozło Kovalla w zaj….te miejsca takie jak: Prywatne Muzeum w Wałczu, gdzie można dotykać eksponatów (co widać na fotkach), bunkry masowo odwiedzane przez turystów jak i te, których bez GPS nie znajdziesz, Szwecja :), lotnisko w Nadarzycach, poradziecki bunkier na pociski z atomem no i w końcu sam zlot w Bornem.
Zlot ogromny, mnóstwo atrakcji takich jak przelot helikopterem Mi-2, samolotem transportowym An-2, ogromne czołgowisko, na którym wyżywano się do białego rana, mnóstwo stoisk z militariami i samo miasto, te puste bloki, robiło wrażenie. Poza jednym. Przy rejestracji okazało się, że Kovall ma nieoryginalnego UAZ-a i musiał wjechać jak osobówka, nieważne było, że tyle kilosów na kołach. Poza tym incydentem całą wyprawę uważa, za bardzo udaną i myśli o tym żeby to powtórzyć i zrobić nowe foty bo tamte mu poginęły.

CHUDÓW Grupa Śląsk 2009

 Lipiec 2009 –   GRUPA ŚLĄSK organizuje kolejny zlot – tym razem w Chudowie w cieniu przepięknego zamku. My już na miejscu byliśmy w czwartek. W nocy obudził nas warkot ciężkiego sprzętu. Rano po podwinięciu pół naszego namiotu ukazał się piękny widok czołgu T-55. W sobotę jak zwykle parada a po niej pokaz strzelecki BRACTW KURKOWYCH i prezentacja wszystkich pojazdów dla zgromadzonych pod chudowskim zamkiem turystów. Atmosfera jest niesamowita, kolejny raz „bliźniacy” nas zaskakują – oby tak dalej.

BYTOM Śląskie Manewry 2009

Czerwiec 2009 – w deszczowy dzień wybieramy się do bytomskich dolomitów. Szafa przeniósł obozowisko na pobliską wysoko położoną łąkę – jakby przewidział tę deszczową aurę. Jednak ta niesprzyjająca pogoda nie zdołała pokrzyżować planów organizatorów – super parada przez Radzionków, Bytom i Tarnowskie Góry była rekompensatą brodzenia w błocie.

BIELSKO-BIAŁA Operacja Południe 2008

 Lipiec 2008 – jak za ciosem jedziemy na trzeci zlot w tym sezonie (chyba się rozkręcamy) – tym razem sławna OPERACJA POŁUDNIE w Bielsku Białej. Po małych perypetiach docieramy o zmierzchu na obozowisko. W ciemnościach rozbijamy na podmokłym terenie namiot – zmęczeni od razu zasypiamy. Piękny słoneczny poranek rekompensuje nam wszystkie niedogodności. Szybka toaleta, śniadanko i odprawa kierowców. Formujemy kolumnę i parada imponującej wielkości. Po paradzie pokaz sprzętu i pokazy grupy rekonstrukcji historycznej. Wieczorem pokaz sztucznych ogni. Niedziela – kolejna doza atrakcji –. inscenizacje walk z drugie wojny światowej m. in. niesamowity atak z powietrza i tank crash. Późnym popołudniem wracamy do domu.

BYTOM Śląskie Manewry 2008

 Czerwiec 2008 – u chłopaków z GRUPY ŚLĄSK poznaliśmy SZAFĘ, który opowiedział o zlocie organizowanym przez siebie w DOLOMITACH BYTOMSKICH. Postanowiliśmy tam pojechać.Po przyjeździe rozbiliśmy namioty i sącząc piwko podziwialiśmy przepiękne dolomity. Drugi dzień to przejazd na bytomski rynek. W międzyczasie zwiedziliśmy stację radarową w Radzionkowie. Atmosfera na zlocie była niesamowita – i oto zlot w Bytomiu jako kolejny trafił do naszego kalendarza imprez.

RUDA ŚLĄSKA Grupa Śląsk 2008

 Rok 2008 – słowo się rzekło – jesteśmy na naszym drugim zlocie organizowanym przez GRUPĘ ŚLĄSK i nie rozczarowaliśmy się. Nie byliśmy już „kotami” czuliśmy się jak wśród najlepszych kumpli. Zabraliśmy ze sobą kolejnych zapaleńców, którzy po naszych opowieściach o zeszłorocznym zlocie postanowili przeżyć ciekawą przygodę. Nie zawiedli się i od tego zlotu towarzyszyli nam stale na naszych wyjazdach ( w miarę czasowych możliwości). Oj rozkręciły nas te wyjazdy!!!

RUDA ŚLĄSKA Grupa Śląsk 2007

 Rok 2007 –  pierwsza nasza wyprawa na zlot pojazdów militarnych do Rudy Śląskiej, który był organizowany przez GRUPĘ ŚLĄSK. Miejsce bardzo przyjemne (w towarzystwie starego bunkra). Jako nowicjusze, zostaliśmy bardzo ciepło i serdecznie powitani przez organizatorów. Pierwszy dzień upłynął na zapoznaniu się z resztą zlotowiczówi, ich maszynami oraz wymianą doświadczeń. Drugi dzień to długo oczekiwana parada (przejazd przez 3 śląskie miasta pod market M1 w Zabrzu).  Po południu demonstrowaliśmy możliwości swoich pojazdów przed zgromadzoną gawiedzią. Wieczorem ognisko, smażenie kiełbasek, gitara i piwko – czy można chcieć czegoś więcej? W niedzielę zrobiło się jakoś smutno, bo to koniec zlotu – musieliśmy już odjeżdżać. Wszystkim członkom naszej ekipy, bardzo przypadła do gustu atmosfera imprezy. Postanowiliśmy że od tej pory będziemy uczestniczyć w imprezach organizowanych przez BLIŹNIAKÓW WACKA I MAĆKA – i tak to się zaczęło.